Książkowo: „Bezkrwawa rewolucja”

George Cheyne, dietetyk i lekarz nazywany „najbardziej wpływowym wegetarianinem siedemnastego wieku” (jak również „wielkim, tłustym doktorem z Bath”), omal nie zatruł słynnego powieściopisarza Samuela Richardsona, zalecając mu wegetariańską dietę i dziesięć pigułek rtęci dziennie.

Sekretarz Towarzystwa Królewskiego John Evelyn wierzył, że wieloletnia praktyka i wiedza teoretyczna pozwolą mu stworzyć warzywne grządki, które do złudzenia przypominały będą ogrody Edenu, a jego książka, Acetaria. Rozprawa o sałatach, znacząco przyczyniła się do popularności sałatek w Anglii przełomu XVII i XVIII wieku.

Szkocki student William Stark pod wpływem teorii profesora uniwersytetu w Edynburgu Williama Cullena postanowił sprawdzić, jaka jest minimalna ilość pożywienia potrzebna człowiekowi do życia. Po kilku miesiącach „badań” zmarł z niedożywienia.

Joseph Ritson, kolekcjoner ludowych ballad o Robin Hoodzie, uważał, że usprawiedliwione jest karanie drapieżnych kotów śmiercią za polowanie na myszy i lekko tylko zganił swojego siostrzeńca za zabicie kotki sąsiadki, z żalem przyznając, że „przypuszczalnie pod wpływem swojej natury, a już na pewno edukacji, kotka mogła postrzegać je jako swój obowiązek.”

Takie ekscentryczne postaci – a obok nich znacznie słynniejsi Jan Jakub Rousseau i Isaac Newton – zaludniają karty książki młodego, angielskiego historyka Tristrama Stuarta Bezkrwawa rewolucja. Historia wegetarianizmu od 1600 roku do współczesności (polski tytuł – tłumaczony za edycją amerykańską – jest nieco mylący: XX wiek pojawia się ledwie w epilogu, a treść znacznie lepiej oddaje mniej ogólnikowy podtytuł oryginalny: Radykalni wegetarianie i odkrycie Indii).

Stuart – wegetarianin, promotor freeganizmu (antykonsumpcyjny styl życia, obejmujący odzyskiwanie żywności już znajdującej się w śmieciach i wykorzystywanie tej, która w przeciwnym wypadku zostałaby wyrzucona przez restauracje i hipermarkety; właśnie marnowaniu jedzenia poświęcił Stuart swoją drugą książkę Waste: Uncovering the Global Food Scandal), inicjator akcji na Trafalgar Square, podczas której 5000 osób nakarmionych zostało curry zrobionym ze składników znalezionych na śmietnikach – skupia się na tym okresie w historii kultury zachodu, kiedy kwestia zabijania i spożywania zwierząt stała się ważnym tematem dysput medycznych i filozoficznych.

stuart
Tristram Stuart, źródło: http://www.tristramstuart.co.uk

Siedemnasty i osiemnasty wiek to, zdaniem autora, moment, kiedy relacja między człowiekiem a naturą i towarzyszące refleksji nad nią pytanie „czy wolno nam jeść zwierzęta?”, stanowi centralny problem europejskiej myśli; problem, który jest jeszcze sprawą wszystkich. Dopiero w połowie dziewiętnastego wieku, gdy do życia powołane zostanie Towarzystwo Wegetariańskie, terminu „wegetarianizm” zacznie się używać w odniesieniu do pewnego konkretnego ruchu o sprecyzowanych poglądach i trybie życia, który można poprzeć, przeciw któremu można wystąpić, lecz który można również całkowicie zignorować.

Korzonki sporu

Bohaterowie Stuarta – wegetarianie siedemnastego i osiemnastego wieku – wysuwali przeciw diecie mięsnej argumenty pochodzące z różnych porządków, w znacznej mierze aktualne i powtarzające się w dyskusjach o (nie)jedzeniu mięsa do dzisiaj: dla rewolucjonistycznych ascetów delektowanie się mięsnymi przysmakami było synonimem czczego zbytku; dla demografów hodowanie zwierząt stanowiło marnotrawstwo zasobów, które mogłyby zostać lepiej wykorzystane dla wyżywienia ludzi (często powtarzane do tej pory wyliczenia dowodzą, że uprawianie zboża czy soczewicy przeznaczonych dla człowieka jest znacznie bardziej opłacalne od uprawiania roślin na paszę dla zwierząt hodowlanych); anatomowie dowodzili, że człowiek jest istotą roślinożerną, a jego układ pokarmowy nie jest przystosowany do spożywania dużych ilości mięsa.

Kluczowym czynnikiem w ówczesnych dyskusjach było też, szeroko omawiane przez Stuarta, „odkrycie Indii” – spotkanie z Hindusami było dla podróżujących do południowej Azji żołnierzy, intelektualistów i misjonarzy nie tylko konfrontacją z Innym, nie tylko „oswajaniem” przedstawicieli całkowicie odmiennej kultury i religii, ale także dowodziło naocznie, że na roślinnej strawie da się przeżyć masowo i bez wyraźnych powikłań zdrowotnych. (Co ciekawe, Ghandi ponoć upatrywał w diecie bezmięsnej przyczyny słabości Hindusów i wierzył, że gdyby zaczęli jeść produkty zwierzęce, zyskaliby na sile i byli w stanie zwyciężyć Anglików. Jednocześnie – gdy sam spróbował mięsa – „nie był w stanie zagłuszyć w sobie beczenia zjedzonych zwierząt”.)

Argumenty „antywegetarian” również brzmią całkiem znajomo: człowiek ma prawo zabijać zwierzęta, ponieważ, po wielkim potopie, prawo to dane mu zostało przez Boga; człowiek ma prawo zabijać zwierzęta, ponieważ jako jedyny jest istotą rozumną; człowiek powinien zabijać zwierzęta, gdyż jest to jedyny sposób na zachowanie równowagi ekosystemu (współcześnie konflikt toczy się pomiędzy – jak ich nazywa Stuart – biocentrycznymi „miłośnikami drzew”, którzy przypisują wartość ekosystemom, a „wielbicielami Bambi”, dbającymi raczej o los pojedynczych organizmów; jest to istotne rozróżnienie, które trudno zrozumieć, gdy spogląda się z zewnątrz sporu – jak to możliwe, by ekolog był antywegetarianinem?); człowiek musi zabijać zwierzęta, ponieważ – jako istota wszystkożerna – nie będzie w stanie przeżyć na ściśle roślinnej diecie.

Sam zabij swój kotlet

Najciekawsze w książce Stuarta wydają się fragmenty, w których dekonstruuje on sentymentalne mity, doskonale znane nam z dzisiejszych dyskusji o prawach zwierząt, ale i z naszych własnych odruchów, mylących etykę z estetyką. „W kulturze osiemnastowiecznego sentymentalizmu (podobnie jak współcześnie) nie było nic niezwykłego w okazywaniu w wyszukany sposób współczucia dla zwierząt – rozczulaniu się nad króliczkami, owieczkami czy gołąbkami – by chwilę później pożerać przy stole mięso tych samych gatunków.” – pisze Stuart. Podobnym złudzeniem wydaje się troska o zadawanie bólu, przy jednoczesnym ignorowaniu faktu, że zwierzętom po prostu odbiera się życie – objawia się to w wysuwaniu pełnych oburzenia zastrzeżeń wobec okrutnych praktyk przemysłu hodowlanego i jednoczesnym przygotowywaniu pysznych obiadów z mięsa „szczęśliwych” (do czasu) kur, krów i świnek.

Doskonale analizuje Stuart Wiersz o człowieku Aleksandra Pope’a, interpretowany często przez wegetarian jako oskarżenie przeciw zabijaniu zwierząt: Owieczka, którą w zbytku dziś na rzeź przeznaczę, / Bez twojego rozumu cieszy się i skacze; / Swobodna do ostatka gryzie listki z krzewu, / Liże rękę gotową do krwi jej rozlewu. Natura miłosiernie pozbawiła „szczęśliwe jagnię” rozumu, który pozwoliłby mu przeczuwać nadchodzącą śmierć. Póki nie zadajemy mu niepotrzebnego bólu – mamy czyste sumienie.

W dzisiejszym świecie masowej produkcji jeszcze łatwiej jest nam odsunąć od siebie poczucie winy, ponieważ zdecydowana większość populacji nie bierze udziału w żadnym etapie powstawania tego, co trafia na jej talerze – kotlet czy hamburger po prostu czarodziejsko objawiają się przed naszymi oczami. Próby zmniejszenia dystansu między współczesnymi ludźmi a ich pokarmem, prowadzą czasem do szokujących odkryć – wszyscy słyszeliśmy chyba o doświadczeniach słynnego brytyjskiego kucharza Jamiego Olivera, który postanowił przeprowadzić w amerykańskich szkołach „Żywieniową Rewolucję” i dowiedział się, że dzieci wierzą święcie, że mleko pochodzi z kartonu i nie mają pojęcia, co kura ma wspólnego z ich ulubionymi nuggetsami. W tej optyce, odsądzany co roku od czci i wiary polski obyczaj zabijania karpia można by uznać za coś pozytywnego – jedyną konfrontację ze śmiercią spożywanego zwierzęcia, która może – choć pewnie nie dzieje się to zbyt często – skłonić do zastanowienia nad relacją smakosza z jego pożywieniem i wzbudzić przywoływany przez Rousseau naturalny odruch współczucia, który stanowi jeden z argumentów za rezygnacją z zabijania zwierząt.

thirty-nine_reasons_why_i_am_a_vegetarian_front
39 powodów, dla których jestem wegetarianinem Henry’ego Stephena Clubba, 1903.

Wszystkie smaki sałaty

Jeśli przywoływani przez Stuarta dyskutanci nie wyczerpują któregoś z tematów, które nasuwają się podczas rozmowy o wegetarianizmie, to jest nim smak. Pośród filozoficznych, teologicznych i medycznych rozważań gubi się kwestia, która w dzisiejszych dyskusjach pozostaje zasadniczą: przyjemność jedzenia. Większość dzisiejszych „antywegetarian” nie zacznie dyskusji od stwierdzenia, że jedzą mięso, bo Pan Bóg dał im do tego prawo lub że czynią to dla zachowania równowagi ekosystemu, lecz od prostej konstatacji, że mięso jest smaczne, a świat wegetarian to ziemia jałowa, na której rosną tylko mdłe tofu i bura soczewica. Dlatego, być może, najbardziej inspirującym dla dzisiejszych wegetarian bohaterem książki Stuarta jest florencki lekarz Antonio Cocchi, który w swym dziele Del Vitto Pitagorico per uso della Medicina (Życie pitagorejskie na użytek medycyny) ukazuje obraz wspaniałej uczty złożonej z produktów wyhodowanych w przydomowym ogrodzie (jak to dziś czynią słynni kucharze tacy jak Nigel Slater), głosząc, że rośliny to nie tylko źródło niezbędnych odżywczych składników, lecz także „wspaniałych luksusów”. W ten sposób – jak zauważa Stuart – Cocchi „posiadł ziarno dzisiejszych poglądów na temat diety”.

W optyce Stuarta wegetarianizm to w zasadzie zawsze wyraz sprzeciwu – sprzeciwu wobec dominujących rządów, wobec chrześcijańskiego antropocentryzmu, wobec konserwatywnego spojrzenia na ludzką dominację nad naturą. Orędownicy bezmięsnej diety bywają natchnieni, bywają ekscentryczni, bywają wręcz szaleni – lecz chyba lepiej zastanawiać się nad miejscem człowieka w świecie natury niż dbać tylko o poziom wysmażenia swojego steku.

 

Artykuł pierwotnie ukazał się na portalu publica.pl

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s